Firma sprzątająca z Bydgoszczy zrujnowała moje życie

Nigdy nie przepadałem za sprzątaniem ani pracami w domu i ogrodzie. To zawsze była domena mojej żony, która pracowała w domu i uwielbiała ogród. Dawałem jej wolną rękę w jego urządzaniu. Do czasu, aż dowiedziałem się, co naprawdę stoi za jej miłością do miotły i ogródka.

Firma sprzątająca z Bydgoszczy – nie jestem zadowolona

firma sprzątająca-BydgoszczCzęsto wyjeżdżałem w delegacje i wracałem do zadbanego domu i świeżo przyciętego trawnika oraz do uśmiechniętej małżonki i gaworzącego dziecka. Pewnego dnia jednak okazało się, że mój samolot został odwołany z powodu wybuchu islandzkiego wulkanu o bardzo długiej i zawiłej nazwie. Nie było szans na lot i musiałem wrócić do mojego domu pod Bydgoszczą. Zastałem pod nim obcy dostawczak, którym jeździła jakaś firma sprzątająca-Bydgoszcz. Ktoś pracował w ogrodzie i przycinał żywopłot, którego pięknym kształtem i swoją ciężką pracą tak chwaliła się moja żona. Ktoś inny obcinał gałęzie drzew owocowych. Teraz wszystko było jasne, to nie moja żona ciężko pracowała, ta cała pielęgnacja ogrodów to nie jej dzieło, a wycinka drzew to nie praca jej brata. Po prostu zatrudniła kogoś do tego, a sama znalazła sobie zupełnie inne zajęcie. Kiedy wszedłem do domu dowiedziałem się, jakie. Moja żona miała romans z trzema pracownikami tej firmy, którzy na stałe zajmowali się sprzątaniem naszego domu i pracami w ogrodzie.

Któryś z nich był nawet ojcem „mojego” dziecka, ale nie dowiedziałem się, który, bo żona sama tego nie wiedziała. Rozwiodłem się z nią i sprzedałem dom, żeby przenieść się na Islandię i badać wulkany. Na domu ładnie zarobiłem, bo był taki zadbany i miał taki ładny ogród.